Przepis na dobry rok

„Wziąć dwanaście miesięcy, obmyć je dobrze do czysta z goryczy, chciwości, pedanterii i lęku.
Podzielić każdy miesiąc na 30 lub 31 części, tak żeby zapasu starczyło akuratnie na rok.
Każdy dzionek przyrządzać oddzielnie, biorąc po jednej części pracy i dwie części wesołości i humoru.
Dodać do tego trzy kopiaste łyżeczki optymizmu, łyżeczkę tolerancji, ziarnko ironii i szczyptę taktu.
Następnie masę te polać obficie miłością. Gotowe danie ozdobić bukiecikami małych uprzejmości i podawać je codziennie z pogodą ducha i porządna filiżanką ożywczej herbaty”.
(Katharina Elisabeth Goethe)

 

Podany „przepis” można też zastosować do szczęścia, którego często życzyliśmy sobie na Nowy Rok. Rzadko precyzowaliśmy, co na to szczęście ma się dokładnie złożyć, bo przecież dla każdego szczęście jest czymś nieco innym.

Ludzie pytają od wieków o to, czym jest szczęście i jakie drogi do niego prowadzą? Wielu stawia znak równości między szczęściem, a przyjemnością. Dla innych szczęście, to osiągnięcie tego, co warte jest starań i pozwala maksymalnie spożytkować tkwiący w człowieku potencjał.

Nie da się ukryć, że zwykły śmiertelnik może mieć trudności z odpowiedzią na pytanie, czym jest szczęście. Do tej pory przyjmowano bezkrytycznie, że szczęście jest wypadkową pewnych zdarzeń i stanów – rezultatem sytuacji życiowej człowieka. Oczekiwano, że ludzie będą tym szczęśliwsi, im więcej zdobędą pieniędzy i przyjaciół, im lepszym cieszyć się będą zdrowiem i rzadziej doświadczać porażek i klęsk. Ale wyniki badań słabo te oczekiwania potwierdziły. Okazało się, że biedni, chorzy, starzy i samotni są przeciętnie nieco tylko mniej szczęśliwi od bogatych, zdrowych, młodych i otoczonych kochającymi bliskimi. Co ciekawe, poziom szczęścia jest wyjątkowo stały; nawet po dziesięciu latach, niezależnie od kolei losu, szczęśliwi pozostają szczęśliwymi, nieszczęśliwi zaś nieszczęśliwymi. Wyniki tych badań skłoniły uczonych do wyciągnięcia następujących wniosków: 1) dobrostan psychiczny jest trwałą cechą indywidualną, 2) poczucie szczęścia nie tyle (lub nie tylko) zależy od kolei losu, ile (także) wpływa na koleje losu.

Powyższe zasady okazały się prawdziwe, np. w odniesieniu do zdrowia. Otóż okazało się, że osoby szczęśliwsze są bardziej odporne na choroby i szybciej wracają do zdrowia, (jeśli już zachorują) niż osoby mniej szczęśliwe.

Również dowiedziono podobnej zależności przyczynowej między szczęściem i pieniędzmi. Wykazano, że pieniądze nie dają szczęścia, za to szczęście daje pieniądze, lecz tylko mężczyznom i osobom stosunkowo zamożnym. To, że komuś rosną zarobki, nie czyni go w najmniejszym stopniu bardziej szczęśliwym, ale szczęśliwsi mogą liczyć na większy wzrost zarobków w przyszłości.

Poczucie szczęścia decyduje zatem w znacznym stopniu o losach człowieka. Od czego jednak zależy samo poczucie szczęścia? Istnieje kilka teorii, ale na uwagę zasługuje, tzw. „cebulowa teoria szczęścia”, według której istnieją trzy warstwy dobrostanu psychicznego:

  1. poziom najgłębszy zdeterminowany genetycznie, nazywany wolą życia (nie zależy ona od świadomości);
  2. poziom pośredni – to subiektywne doświadczanie zadowolenia z życia wraz z emocjami wtedy doświadczanymi;
  3. poziom zewnętrzny– tę warstwę stanowią satysfakcje cząstkowe, np. doznania emocjonalne i oceny dotyczące konkretnych sfer życia, pracy, rodziny, finansów.

To one są najbardziej wrażliwe na obiektywną sytuację życiową i jej zmiany. Ta sfera decyduje o tym, że po stracie pieniędzy będziemy mniej zadowoleni z życia, ale nie oznacza, że będziemy niezadowoleni ciągle. Otóż, wszystko zależy od tego, na ile silna jest w nas „wola życia”. To ona zapobiega osłabianiu chęci życia lub skłonnościom samobójczym. Wprawdzie stres życiowy niszczy człowieka, jednak ostatecznie napotyka na przeciwnie skierowaną „chęć życia” i przywraca pierwotny poziom dobrostanu psychicznego. W efekcie człowiek pozostaje niezadowolony tylko z tego, co uległo pogorszeniu lub nie odpowiada jego aspiracjom, ale dzięki odzyskaniu zapału do działania i optymizmu, może zacząć naprawiać i polepszać to, z czego jest niezadowolony. Optymista nie musi być obojętny na brak pieniędzy, ale ma większe szanse na ich zdobycie.

A oto kilka rad, jak mimo wiedzy o „cebulowej teorii szczęścia”, unieszczęśliwiać się:

  • Bądź wierny sobie. Miej przeświadczenie, że istnieje tylko jeden słuszny pogląd – twój własny. A świat błądzi. Kto pozostaje wierny sobie nie pójdzie na żaden kompromis. Stojąc przed wyborem: co jest, a co powinno być – wybieraj świat, jaki powinien być, odrzucając ten który jest. Będąc wiernym sobie, nieustannie zaprzeczaj i odrzucaj sugestie innych. Bo „nie zaprzeczać” znaczyłoby „siebie zdradzić”.
  • Wszystko, co dobre, już było. Spójrz na własną przeszłość przez filtr, który przepuszcza tylko to, co piękne. Myśl o młodości jako o bezpowrotnie utraconym złotym wieku. Oprzyj się podszeptom rozsądku, pamięci i przyjaciół, którzy mówią, że twój związek (który się właśnie rozpadł) od dawna był nieudany. Przekonuj siebie, że jeśli zaczniesz wszystko od nowa, tym razem odniesiesz pełny sukces.
  • Kurczowo trzymaj się przeszłości. Nie zostanie ci czasu na zajmowanie się teraźniejszością. W przeciwnym razie mógłbyś dostrzec, że chwila obecna niesie ze sobą nie tylko nieszczęścia. A to mogłoby zachwiać twój pesymizm. Powtarzaj sobie: „Teraz jest już za późno”. Liż swoje rany, nie dopuszczając, by się zabliźniły.
  • Rozpamiętuj swoje błędy. Poczuj ciężar tego, co cię spotkało od losu, Boga, natury, chromosomów, rodziców, nauczycieli, przełożonych i przyjaciół. Każdy podręcznik psychologii podkreśla determinację osobowości przez przebyte doświadczenia, zwłaszcza z okresu wczesnego dzieciństwa. A każde dziecko wie, że co się stało, to się nie odstanie.
  • Uparcie trzymaj się zachowań i rozwiązań, które kiedyś były skuteczne. Traktuj je jako jedynie możliwe, dozwolone, rozsądne, sensowne i logiczne rozwiązanie problemu. Jeśli rozwiązanie staje się coraz mniej skuteczne, wkładaj w nie coraz więcej wysiłku.
  • Bądź podróżnikiem, który na wszelki wypadek woli nie dotrzeć do celu. Zamiast nastawiać się na realizację jakiegoś konkretnego celu i zmierzać do niego małymi krokami – lepiej obierz sobie cel niedosiężny. Nikt ci nie zarzuci, że go nie osiągnąłeś albo zboczyłeś z drogi.
  • Uwierz, że jeśli ktoś cię kocha (lubi, szanuje), to musi być nienormalny. Tylko godna pogardy osoba może szanować kogoś takiego, jak ty. Groucho Marx mawiał: „Ani mi się śni wstępować do klubu, który chciałby przyjąć na członka kogoś takiego, jak ja”.